…o architekturze poza szkołą i pracownią

HABITATY NA WODZIE

Żyć oznacza mieszkać. Z tłumaczenia angielskiego słowa Home możemy wyczytać, że oznacza ono zarówno budynek jak i gospodarstwo, ale również mieszkanie, schronienie i przywiązanie. Człowiek od zarania dziejów wchodząc w dorosłe życie rozpoczynał tworzenie własnego DOMU niejako materializując swój własny świat, zadając sobie pytania: jaki ma być ten dom? Decyzja o budowie własnego domu należy do najważniejszych decyzji w życiu i choć to my nadajemy kształt myślom, a przez to naszemu przyszłemu domostwu to czy mamy w tej kwestii swobodny wybór?  W praktyce okazuje się, że decydujący wpływ na obraz naszego domu jako modelu życia mają  miejsce pracy, rodzina, lokalizacja, środki materialne oraz od wieków utrwalony  i zakodowany w nas wizerunek domu. I tak oto przychodzi mi na myśl pradawny człowiek, który wiedziony odruchem Pawłowa panicznie szuka schronienia przed nękającym go deszczem, piorunami i zewsząd czyhającymi niebezpieczeństwami, który wreszcie znalazł  swój pierwszy dom – skalną grotę,  schronienie przed światem zewnętrznym, bezpieczne wnętrze budzące w nim rozmytą tęsknotę za łonem matki. Odtąd nasz praprzodek oznaczał ów pra-dom znakiem „jaskini”  informującymi innych o możliwym schronieniu. W ten sposób powstał pewien model mieszkania, który w swej psychologicznej istocie trwa do dziś jako miejsce będące stabilnym fundamentem naszego życia.

Człowiek tworząc domy zawsze tam gdzie było mu wygodnie i w sposób nie wymagający zbyt wielkich nakładów energii eksplorował głównie lądy, tworząc osiedla, miasta będące podwalinami współczesnej cywilizacji. Powszechnie w naszym społeczeństwie utrwaliło się przekonanie, że najlepszym rozwiązaniem mieszkania jest dom, najlepiej jednorodzinny o określonej formie odśrodkowej i z kawałkiem własnej zieleni. Mało kto zastanawia się dlaczego właśnie taki model jest właściwy, jakie są zasadnicze problemy mieszkania i czy rzeczywiście taki dom przewyższa inne jego  formy. Ludzie często z wygody przywiązują się do utartych stereotypów myślowych których z racji ich powszechności nie weryfikują. W tej kwestii należy uzmysłowić sobie,  że nie istnieje panaceum na najlepszy dom tak jak nie ma najlepszego sposobu na życie.

 1

W latach trzydziestych ubiegłego stulecia w trakcie rodzenia się Ruchu nowoczesnego w architekturze czołowym ośrodkiem nowej myśli mieszkaniowej mającym ogromny wkład w rozwój architektury była Holandia. Powstały tam jedne z pierwszych dużych wielorodzinnych zespołów mieszkaniowych na co wpłynęła nie tyle sytuacja ekonomiczna, rozwój techniki czy moda na nowoczesność , ale w znacznej mierze  silnie rozwinięte więzi społeczne, umiejętności współżycia i wzajemnej troski o środowisko przestrzenne. Należy podkreślić, że powodem tego była ciągła WSPÓLNA walka z żywiołem wody, zaś Holandia jako jedyne europejskie państwo zawdzięcza powiększenie swego terytorium nie walkom z sąsiadami, lecz z morzem. Obecnie aż 30% terytorium tego kraju to tereny wydarte wodzie. Problem z jakim mierzą się od zawsze Holendrzy stał się dla nich normalną rzeczywistością zaś dla wielu ludzi w tym również dla wielu Polaków jest odległą i niezrozumiałą abstrakcją,  ponieważ w świadomości człowieka wciąż panuje przekonanie że jesteśmy przystosowani do życia na lądzie, zaś środowisko nawodne nie jest naszym naturalny środowiskiem.  Na chwilę obecną w Holandii jest około 16 000 domów na wodzie co stawia ten kraj na pierwszym miejscu w rankingu państw z tą formą mieszkalnictwa. Zadając sobie pytanie dlaczego ludzie decydują się na taką formę osiedlania nie mamy wątpliwości, że nie jest to raczej nasz wolny wybór lecz konieczność. Czy na pewno?

…od początku

Sięgając wstecz dziejów mieszkalnictwa na wodzie należy rozpocząć od przekazów o Arce Noego, oraz o Madanach, ludziach zamieszkującychy mokradła Mezopotamii, w rozwidleniu życiodajnego Tygrysu i Eufratu, którzy wciąż budują domy z trzciny w tracycji mającej swój rodowód w kulturze starożytnego sumeru (trzcina) co przedstawiają płaskorzeźby sumeryjskie. W celu poskromienia Arabów Mad’an (Arabów Błotnych), Saddam Husajn kazał osuszać bagna i niszczyć roślinność napalmem. Zdaniem wielu historyków te bagna były podstawą do stworzenia opisu biblijnego Edenu. Również w czasach kultury Azteków ludność doskonale przystosowała sie do życia na wodzie, gdzie tworzyła pływające ogrody uprawne których pozostałości wciąż jeszcze można zwiedzać na jeziorze  Xochimilco w Meksyku.  W każdym z tych historycznych przykladów czynnikami decydującymi o wyborze wody jako miejsca do budowania były względy praktyczne, takie jak ochrona przed wrogami, dostępność wody i żywności, a powstała przestrzeń pływająca  zdeterminowana była warunkami kulturowymi i środowiskowymi.

2

1.

Arka Noego

3

2.

Pływające ogrody Azteków

4

3.

Dzisuejszy sposób budowania domów z czciny Arabów Błotnych

5

4.

Sumeryjskie symboliczne przedstawienie domu zbudowanego z czciny analogiczne do obecnie tworzonych domów przez Arabów Błotnych

Rewolucja przemysłowa

W XXw. przyspieszenie rozwoju gospodarczego głównie Europy i  Ameryki Północnej spowodowały znaczny wzrost zagęszczenia i urbanizacji struktur miejskich co odzwierciedliło się we wzroście cen gruntów i nieruchomości a to z kolei wywołało konieczność poszukiwania alternatywnych rozwiązań w zakresie budownictwa i architektury mieszkaniowej. Skutkiem tego było tworzenie prowizorycznych „niezdrowych” domów na wodzie, na które często adaptowane były stare statki i barki.

6

Ekspresja indywidualizmu…

Lata 60te i 70te XXw. to dla domów na wodzie  czas decydujących zmian w postrzeganiu na płaszczyżnie architektury mieszkaniowej. Posiadanie domu na wodzie było manifestem wolności wśród społeczności hipisowskich w takich miastach jak Sausalito (Kalifornia), czy San Francisco oraz Vancouver, gdzie początkowo osiedla funkcjonowały nielegalnie potem zaś stopniowo były udoskonalane i legalizowane i po dziś dzień są wciąż rozbudowywane w oparciu o plany miejscowe. Holenderska tzw. stara szkoła budownictwa na wodzie w tym okresie również kształtowała się w jako wypadkowa panującej „wolnej” obyczajowości, zaś zakładane wygodne choć wciąż prowizoryczne domy na wodzie powoli nabierały bardziej cywilizowanego charakteru. Zjawisko habituacji mieszkańców na wodzie i wcielenia budownictwa pływającego w ogół przyjętych norm społecznych wydaje się być naturalną koncekwencją trwającego i utrwalanego od lat w tradycji kultury zjawiska. Wciąż jednak pływająca architektura leży daleko poza głównym nurtem rozwoju budownictwa i jest raczej zagadnieniem niszowym. Powody tego stanu rzeczy są różne w różnych krajach, np. w Holandii, i Stanach Zjednoczonych od dawna funkcjonują przepisy budowlane i planistyczne regulujące zasady budowania na wodzie ale budowanie jest droższe niż na lądzie, zaś w krajach Europy Wschodniej temat architektury na wodzie praktycznie i formalnie wciąż nie istnieje. W obu przypadkach mamy do czynienia z sytuacją, gdzie mieszkanie  w domu na wodzie jest mozliwe, natomiast posiadanie takiego budynku równoznacze jest z większym nakładem finansowym niż w przypadku tradycyjnego domu na lądzie. Pomimo tego iż w wypadku mieszkania na wodzie odchodzą znaczne koszty związane z kupnem działki to jednak ten rodzaj budownictwa wciąż odbywa się na zbyt małą skalę, by było to bardziej opłacalne co za tym idzie jest bardziej luksusem niż równoprawną alternatywą.

Nowoczesny luksus

Architektura pływająca przekroczyła próg podstawowych potrzeb ludzkich i stała się modnym i wygodnym sposobem zamieszkiwania. Wzrastający popyt oraz wysokie ceny działek w centrach miast w myśl zasady „potrzeba matką wynalazków” powodują nie obserwowane dotąd przyspieszenie w procesie doskonalenia technologii wznoszenia domów na wodzie. Miasta takie jak Amsterdam, Hamburg, Berlin z powodzeniem opracowują i wprowadzaja nowe plany miejscowe, zakładające polepszenie warunków mieszkaniowych istniejących osiedli na wodzie, oraz budowanie nowych samowystarczalnych zintegrowanych struktur mieszkalnych o cechach „dobrego habitatu”. Budowane fabryki domów na wodzie w specjalnie przystosowanych w tym celu tzw. „suchych dokach” lokalozowanych poza miastem znacznie obniżają koszty produkcji i transportu. Domy na wodzie różnią się od domów tradycyjnych jedynie konstrukcją fundamentu, ktorego wykonanie możliwe jest tylko w przystosowanych do tego basenach portowych, z których to następnie dom odholowywany jest rzeką lub kanałem do miejsca cumowania – na działkę inwestowa.

 7

Postęp

Krokiem technologicznym na przód okazały się badania i patenty nad stworzeniem stabilnych fundamentów pływających, które umozliwiają budowanie znacznie większych i wyższych budynków niż jak w przypadku pierwszych domów na wodzie, których wysokośc nie przekraczała zwykle jednej kondygnacji nad wodą. Obecnie niedawno uchwalony plan zagospodarowania osiedla Ijbourg w Holandii określił nowe maksymalne gabaryty domów na wodzie i ustalił wymiary podstawy domów na 10x7m przy zanurzeniu max. 1,5 i wysokości budynku do 2,5kondygnacji (jedna kondygnacja „sutereny” pomieszczona jest w części żelbetowego pływaka. Paradoksalnie chcąc poprawić i ujednolicić architekturę stworzono model budynku o bardzo niestabilnym fundamencie. Wysoko położony środek ciężkości budynku przy stosunkowo niewielkiej podstawie sprawia że budynek kołysze się kiedy podczas jego normalnego użytkowania. Te doświadczenia zaprowadziły holendrów do stworzenia systemu połaczonych ze sobą i bardzo stabilnych platform wypełniponych nie jak do tej pory powszechnie stosowanym kompozytem styropianu betonu i stali zbrojeniowej zaś „aerobetonem”.  Nowy patent koncernu Dutch Docklands to materiał lżejszy od wody (400g/litr), choć wciąż doskonalony i stosunkowo drogi ma w sobie wielki potencjał, który w niedalekiej przyszłosci pozwoli na budowanie struktur miejskich nie tylko w skali pojedyńczych budynków, ale rownież w skali urbanistycznej.

 8

Przyszłość nie jest science-fiction

Koniec pierwszej dekady XXI w. oraz okres hossy przed kryzysem gospodarczym na świecie obfitował w smiałe wizje pływających budowli począwszy od „utopijnych” miast podwodnych po śmiałe koncepcje architektoniczne mające zakończyć się pomnikowymi realizacjami jak np.: 100 – m, 25 kondygnacyjna wieża hotelu w Dubaiu, z pływającym fundamentem zanurzonym jedynie 11m poniżej poziomu lustra wody.

9

Projekt wykonało holenderskie biuro architektoniczne Waterstudio, wraz z Dutch Docklands. Projekt byłby być może realizowany gdyby nie krach gospodarczy i zwiazane z nim ogromne zadłużenie Dubaiu. Do niedawna architektura pływająca zarezerwowana niejako tylko do budownictwa mieszkaniowego teraz obecna jest w każdej dziedzinie oraz funkcji architektury, poczawszy od niedużych pojedyńczych obiektów mieszkalnych po wysokościowe budynki hotelowe czy budynki-wyspy, wielofunkcyjne pływające parki rozrywki i rekreacji takie jak Meramaid 2.0 projektu JDS.

a

Również rosnąca debata nad skutkami ocieplenia klimatu powoduje wykraczanie myśli architektonicznej w coraz bardziej śmiałe rejony architektonicznych wizji, które choc teraz wydają się wciąż bardzo odległe w przyszłosci mogą stac się sensownym remedium na ginące miasta. Firma Arup Biomimetics w 2010 roku zaproponowała na konferencji „Now-When Australian Urbanism poswięconej migracji ludności australijskiej projekt pływającego samowystarczalnego miasta.

b

Inne pomysły zwiazane są z ekspansją urbanistyczną wielkich aglomeracji i dotyczą „wymiany miejsc” na zasadach, w których funkcje wolne od zabudowy (parki, rekreacja) są „przenoszone na wodę”, zaś w ich miejscach kontynuowana jest miejska zabudowa. Ma to związek z deficytem wolnej przestrzeni pod zabudowę oraz z potencjałem ekonomicznym niewykorzystanych miejsc. Należy przy tym podkreślić, że tego typu działania muszą być przeprowadzane ze szczególną troską o środowisko, ponieważ takie zielone wyspy w centrach duzych aglomeracji są często siedliskiem wielu zagrożonych gatunków roślin i zwierząt oraz częścią miejskiego ekosystemu mającego wpływa na życie jego mieszkańców.

c

Również architektura mieszkaniowa doczekała się szerokozakrojonych planów stworzenia osiedla opartego o zasady i wytyczne zrownoważonego rozwoju. „New Water Project” pływające osiedle mieszkalne usytuowane na terenach polderów zalewowych w południowej Holandii to pomysł na efektywniejsze wykorzystanie nieużywanych i nieuzytkowych polderów. Holandia w XIXw stworzyła sieć zabezpieczeń przeciwpowodziowych w postaci ochrony polderowej. Te ogromnych rozmiarów przestrzenie zalewowe nie były wykorzystywane od 1870r. Problemy z osuszaniem terenów i niemożność upraw na zasolonej ziemi oraz wznoszenia nowych budynkow podsunąła holendrom pomysł na wypełnienie ich wodą i zagospodarowanie ich na cele osiedli pływających. Projekt wykonany w pracowni Koena Olthius’a Waterstudio z Amsterdamu łaczy w sobie wszystkie cechy zrównoważonego rozwoju. Osiedle składa się z 60 luksusowych apartamentów mieszkalnych o powierzchniach od 45 do 200m2, mieszkańcy mają do dyspozycji podwodny parking oraz część wspólną – rekreacyjną wewnątrz otwartego dziedzińca. Bryła budynku zaprojektowana jest tak by mieszkancy ciesząc sie intymnościa nie zaglądali sobie wzajemnie do mieszkań. Wysokość kondygnacji brutto wynosi 4m, zaś konstrukcja budynku wykonana jest z lekkiego szkieletu stalowego (ściany) zaś stropy w konstrukcji drewnianej.

d

f

Przyszłość zrównoważona

W każdej nowopowstałej gałęzi nauki  i przemysłu potrzeba czasu i doświadczeń by móc prognozyować jakie nowe możliwości i skutki przyniosą zmiany. W chwili obecnej świadomość potrzeb, braków i problemów związanych z szerokopojętym budownictwem na wodzie wymaga od nas ostrożnego a zarazem zrównoważonego działania, mającego na celu wytyczenie bezpiecznych kierunków rozwoju wciąż jeszcze niszowego zagadnienia architektury pływającej, zarówno na płaszczyźnie społecznej, użytkowej, ekologicznej i ekonomicznej. Każdy z tych akwenów zrównoważonego rozwoju, na ktory wkraczamy z niezbadaną obietnicą powinien być wypełniany w sposób kontrolowany.                                                                                                                                                                               Koncepcja zrównoważonego budownictwa zaczęła się rodzić w USA podczas kryzysu naftowego lat 70 oraz równolegle narastających obaw związanych z zanieczyszczeniem środowiska naturalnego.  „Od kołyski po kołyskę” z ang. „Cradle to cradle” –  tak zatytułowali swoją książkę-manifest  w 2002r.  William McDonough i Michael Braungart, którzy określili w niej model holistycznego podejścia do projektowania systemów w aspektach ekonomii, pzemysłu i społeczeństwa. W tym ujęciu najpełniej i w skrócie zawiera się definicja „zrównoważonego rozwoju”. W roku 2006 Al Gore publikuje w ramach swojej kampanii wyborczej dokument filmowy “An Inconvenient Truth”, w którym alarmuje o konsekwencjach nadchodzących zmian klimatycznych. Od tego czasu niemal każdy obywatel świata mający wpływ na szerokopojęte środowisko  powinien poczuwać się do odpowiedzialności, by działalność jego była zgodna z zasadami „zrównoważonego rozwoju”.  W ostatnich latach obreserwujemy wzrost tego pojęcia do rangi hiperzrównoważonego rozwoju, co jest nadużyciem i marketingową etykietą i narzędziem w rękach PR-owców.  Dziś wiele produktów jak i materiałow by się dobrze sprzedawały opisywane są hasłami  zielone,eko, energooszczędne, odnawialne, etc., jednak wytwory ludzkiej działalności prawdziwie przyjaznye środowisku to nadal kropla w morzu produktów mniej lub bardziej szkodliwych w rozumieniu zrównoważonego rozwoju.

Odpowiedzenie na pytanie co tak naprawdę znaczy rozwój zrównoważony w architekturze nastręcza wielu problemów nawet profesjonalistom, ponieważ nie jest jednoznaczne czy budowanie zrównoważone to tworzenie budynków zużywających niewiele energii, czy też budowanie z materiałów lokalnych czy też łatwo odnawialnych, oraz co jest bardziej użyteczne, ekonomiczne trwałe czy wygodne. Nie mamy wątpliwości natomiast co zostało potwierdzone, że sektor budownictwa w Unii Europejskiej wytwarza 10% unijnego PKB, zatrudniając przy tym 7% unijnej siły roboczej. Europejskie budynki zużywają aż 42% energii i produkują 35% gazów cieplarnianych przypadających na całą Unię. Ponad 50% materiałów wydobywanych z ziemi (po przetworzeniu) jest wykorzystywanych w sektorze budowlanym. Budynki rządowe i użyteczności publicznej w Anglii i Walii rocznie emitują 11 milionów ton dwutlenku węgla, czyli więcej niż cała Kenia, zaś ludzie spędzaja w budynkach 80% swojego czasu. Wobec powyższego nie bez znaczenia pozostaje fakt że Komisja Europejska zaliczyła „zrównoważone budownictwo” to tzw. Sektorów wiodących, czyli tych które mają kluczowe znaczenie dla rozwoju gospodarki nowoczesnej Europy. Pomimo rosnącego zainteresowania oraz wprowadzania różnego rodzaju systemów oceny i certyfikowania nowoprojektowanych budynków (LEED, BREEM, DGMB, HK-BEAMetc.) wciąż niedocenianiany jest czynnik elastyczności budynków(flexibility) dla  zrównoważonego rozwoju. Znana dwustronna zasada mówiąca, że budynki zrównoważone to te które mają długą żywotnosć  oraz odwrotnie długa żywotność budynków możliwa jest dzięki ich zrównoważeniu dobrze wpisuje się w sens niniejszej debaty oraz stanowi jeden z jej fundamentów.

Reklamy

SUBURBIA i PRZYPADEK LEVITTOWN

Levittown-New-York

GENEZA

Po drugiej wojnie światowej amerykańscy żołnierze wracający z wojny wkroczyli w środek kryzysu mieszkaniowego. Problemem była dostępność niedrogich mieszkań dla młodych rodzin. Kryzys budownictwa spowodowany wprowadzeniem embarga na niektóre surowce w tym te wykorzystywane do tej pory w przemyśle budowlanym powodował wysokie ceny mieszkań, zaś mieszkania w miastach były za drogie dla klasy średniozamożnej w tym większości powracających do kraju po wojnie żołnierzy.

POCZĄTKI

Firma Levitt&Sons rozpoczęła swą działalność przed drugą wojna światową. Założona przez Abrahama Levitta budowała na początku swojej działalności domy na wynajem w regionie Long Island głównie dla społeczności klasy średniozamożnej. Jednak interes Levittów zatrzymał się podczas II wojny światowej ze względu na wprowadzenie embarga na niektóre materiały do budowy domów. William Lewitt, syn Abrahama służył podczas wojny w marynarce wojennej, gdzie spotkał się z technologią i systemem wznoszenia budynków prefabrykowanych dla potrzeb wojskowych. Zdobyte doświadczenie wykorzystał tuż po wojnie podczas amerykańskiego boomu budowlanego, kiedy to przekonał ojca i brata do stworzenia typowego budynku, będącego ofertą dla nadchodzących potrzeb społecznych, dostępnego na każdą kieszeń, łatwego w produkcji i wznoszeniu. Po zakupie nieużytków rolnych na obżeżach LongIsland postanowili wybudować pierwsze osiedle typowych domów na wynajem.

Ulotka

Firma Levit&Sons  stała się symbolem zmian i rozwoju amerykańskiego przedmieścia poprzez zastosowanie nowatorskich rozwiązań masowej produkcji domów jednorodzinnych, budowanych za względnie niską cenę poniżej 10 000 dolarów. Budynki te bardzo szybko rozpowszechniły się w całym kraju. Podczas gdy Alfred Levitt – architekt, sam nie wymyślił modelu tzw. „osiedli przystępnych domów w bliskiej odległości  od głównych obszarów zatrudnienia”, jego innowacje w dostarczaniu tanich mieszkań spopularyzowały ten rodzaj osiedli mieszkaniowych po II wojnie światowej.  Jego spuścizna jest krytykowana za długofalowe skutki urbanizacji podmiejskich terenów rolniczych i niekontrolowany rozrost miast i suburbanizacji, zaś sam Levitt nazywany jest dziś „Królem Suburbii” oraz „wynalazcą przedmieścia.”

Levitt zrób to sam

W szczycie rozwoju modelowego domu typu „Levittowner’’, budynki te stawiane były w Stanach Zjednoczonych  ze średnią częstotliwością co 16 minut, zaś sam proces masowej produkcji porównywany był często z sukcesem masowej produkcji samochodów odniesionym przez Henrego Forda.

wyposażenie

Brat Williama, Alfred był architektem, który zaprojektował budynek parterowy z niewykończoną attyką, którą można było zabudować w razie potrzeby kolejną kondygnacją. Prędkość, wydajność i opłacalność budowy stały się przyczyną sukcesu i odpowiedzią na powojenny deficyt mieszkaniowy głównie dla młodych rodzin weteranów wojennych. Możliwość zapewnienia im posiadania własnego wolno stojącego domu z ogrodem pozostawała w tych czasach jedynie w sferze marzeń, których spełnienie obiecywał nowy system Levittów.

AMERICAN DREAM

american-dream

Staliśmy się moblini. Jesteśmy nowocześni. Dojeżdżamy z pracy do domu samochodem od Forda.

Nowe metody produkcji domów „z drewna i gwoździ” pozwalały na prefabrykację nawet 30 domów w ciągu jednego dnia. Pierwsza inwestycja „wypoczynkowego osiedla” zakładała szybką budowę 2000 domów na wynajem. Inwestycja „Levittown” dobiegła końca 7 maja 1947 roku i w ten sam dzień wynajętych zostało ponad tysiąc nieruchomości. Sukces ten poprowadził Levittów do rozszerzenia oferty do 4000 domów oraz kilku budynków publicznych w tym szkołę i budynek poczty. Wraz ze wsparciem programu rządowego FHA(Federal Housing Association) i wprowadzeniu kredytów hipotecznych na 30 lat bez własnej wpłaty  i ratą w tej samej wysokości co opłata za wynajem, firma szybko przekształciła się z firmy wynajmującej na firmę sprzedającą.

Kolejka po Dom

kolejki ustawiające się przy biurze dewelopera po zakup domu

Plan Levitton zakladał podział na tzw.: „MasterBlocks” które projektowane były w ukladach zblizonych do prostokąta. Każdy „Master Block” zawierał w sobie od 3 – 5 „sekcji”, w których mieściło sie od 300 do 500 wolnostojących domów jednorodzinnych. Kliknij: http://levittowners.com/Flashgalleries/aerial/aerial_slideshow.html

MasterPlan Block

Levittown zostało zaprojektowane by zapewnić dużą ilość lokali mieszkalnych w czasie zwiększonego zapotrzebowania na mieszkania w przystępnej cenie. Rozwój amerykańskiego przedmieścia stał się symbolem „amerykańskiego snu” dla tysięcy rodzin marzących o własnym domu z kawałkiem ziemi.

SKUTKI UBOCZNE

Niestety Levittown stało się również symbolem segregacji rasowej za sprawą tworzenia „enklaw białych”, w których zawiązały się lokalne oddziały Ku Klux Klanu. Przyczyniło się do tego głównie popularne przyzwolenie rządowe dla ruchów rasistowskich. Rządowe FHA wspierało kredytowo tylko przedstawicieli „rasy kaukaskiej”, skutecznie uniemożliwiając afroamerykanom zarówno wynajęcie jak i kupno domu na kredyt.

Sam Levitt jako Żyd, przekonywał że jego firma jest bezstronna i nie wspiera ruchu rasistowskiego, a dzialania firmy nastawione są na zysk, dlatego postawa firmy jest tylko odpowiedzią na popyt mieszkań w „niemieszanych” osiedlach. Piętno tamtych lat widoczne jest jeszcze w czasach obecnych, kiedy ostatnie spisy ludnosci pokazują, że nawet dziś w Levittown afroamerykanie to zaledwie niewielki odsetek.

Szybko po sukcesie komercyjnym pierwszego przedmiejskiego osiedla, w roku 1949 postępująca w krótkim czasie suburbanizacja zaczęła ujawniać pierwsze problemy związane z „niekontrolowanym rozlewaniem” się przedmiejskich osiedli. Problemy wynikające z nienadążaniem przesuwania granic administracyjnych powodowały komplikacje w obsłudze osiedli wykraczających poza granice administracyjne miast, a także problemy z finansowaniem inwestycji publicznych takich jak szkoły, urzędy, czy także infrastruktura drogowa i wodnokanalizacyjna co przełożyło się na spadek popularności tego typu zabudowy.

Ponownie firma Lewitt chcąc wyjśc na przeciw problemowi przygotowała nowy projekt „dostępnego rancza”. Nowe budynki były nie tylko większe ale i tańsze niż poprzednie. Wznoszone na prefabrykowanej płycie żelbetowej o wymiarach 9.8×7.6m były bardziej nowoczesne i były dostępne jedynie w ofercie sprzedaży, za sumę 7,990$. W projekcie przewidziano także jak w poprzednich wersjach attykę umozliwiajaca nadbudowę, jednak nie przewidziano garażu, powiększając tym samym część mieszkalną. Budynki były też wyposażane w instalację ogrzewczą wykorzystującą promienniki rurowe. 5 modeli nowych budynków różniło się jedynie detalami takimi jak kolor czy rozmieszczenie okien. Ponownie popyt był tak wysoki, że by usprawnić sprzedaż banki wprowadziły procedury umożliwiające zakup domu na kredyt w ciągu trzech minut od wyboru modelu.

Model nowego budynku rok później został poszerzony o dodatkową wiatę dla samochodu i wbudowany telewizor.

Domy Levittown

levittown-plan

Model Levittown jest powszechnie uznanym amerykańskim symbolem „nowego stylu życia”, „amerykańskim osiedlem sympatycznej społeczności” który był znakiem czasu kończącej się już epoki.

Spoglądając dziś na dane demograficzne dotyczące populacji zamieszkującej Levittown możemy zauważyć, że po 30 latach od powstania pierwszego budynku 15% ludności osiedla wyprowadziła się. Przyczyn tego możemy szukać przede wszystkim w złym stanie technicznym budynków, które ze względu na swą niską cenę budowane były z drewna oraz słabej jakości materiałów wykończeniowych i izolacyjnych. Dziś 54 tysięczne Levittown nie przypomina już jednorodnego architektonicznie miasteczka. Budynki przez lata rozbudowywane metodą gospodarczą przypominają zlepek przypadkowych form, materiałów i kolorów, których wysokość rzadko sięga powyżej dwóch kondygnacji.  Brak w krajobrazie terenów oddzielających osiedla oraz monotonna struktura rozlanych po horyzont domów i ulic przypomina dziś bardziej ogródki działkowe niż dawne tzw. „amerykańskie dobre sąsiedztwo”  służące za przykład w opisywaniu modelowych relacji sąsiedzkich jako „bardzo ważnych funkcji żywotnych” . (Christopher Alexander, Język Wzorców). Nadmierna homogeniczność, sztuczność, urbanistyczna i architektoniczna obojętność czy rasowa wyłączność  dopełnia mityczny obraz Levittown.

teraz