…o architekturze poza szkołą i pracownią

PROBLEM ULICY PIONIERSKIEJ WE WROCŁAWIU (do edycji)

ANALIZA URBANISTYCZNO ARCHITEKTONICZNA ZABUDOWY ULICY PIONIERSKIEJ

ZNIEKSZTAŁCENIA

Powyższa analiza pokazuje stan oryginalny zabudowy (powyżej) oraz stan dzisiejszy. Jak widać przestrzeń tej kameralnej ulicy tworzą nie tylko domy i linia zabudowy na której znajdują się ściany fasad frontowych, ale także regularny układ budynków, ich wyrazisty RYTM – lub jednakowe odległości między tymi budynkami, podobne gabaryty (szerokość i wysokość budynków) , kąty dachów i ich nachylenie względem ulicy, a także proporcje przestrzeni zawartych między budynkami – kręgosłup przestrzenny ulicy Pionierskiej. Ilustracja poniżej pokazuje zaburzenia w przestrzeni ulicy Pionierskiej, spowodowane niekontrolowanym wypełnianiem przestrzeni między budynkami, które dążą do zatracenia charakterystycznych cech zabudowy tej ulicy.

WP_20140728_001 WP_20140728_002 WP_20140728_004 WP_20140728_005 WP_20140728_006 WP_20140728_007 WP_20140728_008 WP_20140728_009 WP_20140728_010 WP_20140728_011 WP_20140728_012 WP_20140728_013 WP_20140728_014 WP_20140728_015 WP_20140728_016 WP_20140728_017

DIAGRAMY PRZESTRZENNE ( w kolejności od góry)
STAN ORYGINALNY / STAN DZISIEJSZY – DEFORMACJE / SUGEROWANE ROZWIĄZANIE

ZNIEKSZTAŁCENIA 2

WNIOSKI URBANISTYCZNO-ARCHITEKTONICZNE

Z przeprowadzonych powyżej analiz wynika, że planowana rozbudowa lub przebudowa zastanej kompozycji urbanistycznej i architektonicznej budynków przy ulicy Pionierskiej nie powinna naruszać zarówno ich skali, proporcji oraz powinna dążyć do zachowania wolnych przestrzeni pomiędzy sąsiednimi budynkami. Jednym z możliwych rozwiązań jest wycofanie rozbudowy wgłąb działki, w sposób nienaruszający zarówno frontowej fasady jak i fasad bocznych budynku istniejącego. Pomysł na wyodrębnienie wizualne dobudowywanej części budynku od części istniejącej zarówno w bryle jak i w materiale może służyć wzmocnieniu wartości historycznych zastanej zabudowy.

OPIS BUDYNKU ISTNIEJĄCEGO:

WP_20140728_003
Istniejący budynek mieszkalny będący przedmiotem opracowania projektu przebudowy i rozbudowy, znajdujacy się przy ulicy Pionierskiej 49 we Wrocławiu figuruje w wykazie obiektów przewidzianych do ujęcia w gminnej ewidencji zabytków Wrocławia. Działka i budynek nr 49 zlokalizowane są w obrębie historycznego układu urbanistycznego dzielnicy Grabiszynek we Wrocławiu, który został ujęty w wykazie zabytków. Ponadto, sam budynek nr 49 jest indywidualnie ujęty w tym wykazie i również podlega ochronie konserwatorskiej. Teren założenia, poza obrzeżną zabudową wielorodzinną od strony Al. Hallera, zabudowany jest we wschodniej części willowymi budynkami jednorodzinnymi. Zabudowę zachodniej z kolei części osiedla, w obrębie której zlokalizowana jest ul. Pionierska, stanowią jednorodzinne domy w zabudowie bliźniaczej. Zaś m. in. po zachodniej stronie ulicy Pionierskiej, gdzie znajduje się dom nr 49, zlokalizowano jednorodzinne budynki wolnostojące o powtarzalnych formach: parterowe, założone na rzucie zbliżonym do kwadratu, o powierzchni zabudowy ok. 65 m2, przekryte stromymi dachami
dwuspadowymi o układzie kalenicowym, które kryto tradycyjną karpiówką w ceglastym odcieniu. Wiele z tych budynków, na skutek braku ochrony konserwatorskiej lub samowolnych działao zostało przebudowanych, wobec czego wprowadzanie nowych kubatur w obręb osiedla jest dopuszczalne, jednak tylko w sposób gwarantujący czytelność i integralność bryły zachowanych, zabytkowych budynków, tworzących przedmiotowy układ urbanistyczny, a także poszczególnych elementów tego układu, w tym układu dróg, placów i ulic, linii zabudowy, historycznego sposobu zagospodarowania terenu czy skali i gabarytów poszczególnych obiektów. Wg zachowanych archiwalnych rysunków oryginalnej dokumentacji projektowej oraz wg pomiarów z natury możemy odczytywać następujące informacje:

Fotografia na całej stronie

WYSOKOŚĆ GÓRNEJ KRAWĘDZI GZYMSU: 5m – licząc od średniej wysokości poziomu terenu przed głównym wejściem.
WYSOKOŚĆ KALENICY: 9m – licząc od średniej wysokości poziomu terenu przed głównym wejściem.
KĄT NACHYLENIA POŁACI DACHOWYCH – 45st.
SZEROKOŚĆ ELEWACJI FRONTOWEJ – 8 (8,2)m
OPIS STANU TECHNICZNEGO BUDYNKU ISTNIEJĄCEGO

Stan techniczny podczas oględzin konstrukcji budynku stwierdza się jako ZŁY. Ściany konstrukcyjne budynku są zawilgocone i zagrzybione, konstrukcja ścian nośnych z wyraźnymi zarysowaniami, zastosowano niedostateczne doraźne wzmocnienia ścian klamrami stalowymi, stropy budynku mają ślady korozji biologicznej i zagrażają bezpieczeństwu użytkowania. Więźba dachowa drewniana z licznie występującymi zawilgoceniami. Brak hydroizolacji zarówno w części fundamentowej jak i dachu. Budynek ze wskazaniem do gruntownego remontu, wzmocnienia elementów konstrukcyjnych lub wymiany tych elementów.

PROPOZYCJA ROZBUDOWY

20140603-002 20140603-003 20140603-004 20140603-005 20140604-006

rzut parteru kolor

rzut piętra kolor

PARADOKS BUDYNKÓW PŁYWAJĄCYCH

 
Tekst ukazał  się w kwartalniku  „Warunki Techniczne” 2/2013 wydawanym przez Stowarzyszenie Nowoczesne Budynki.           
 
 
 

          Intensywny rozwój gospodarczy krajów Europy i Ameryki Pn w XXw., rozrost struktur miejskich i gwałtowna urbanizacja, a przez to stale rosnące ceny gruntów i nieruchomości leżą u podstaw poszukiwań alternatywnych sposobów nowoczesnego budownictwa, w tym także wznoszenia budynków poza rodzimym gruntem – budynków pływających. Dla krajów takich jak Holandia to co było koniecznością w szybkim czasie stało się stylem życia, modą, symbolem i synonimem wolności, a także luksusu i wygodnego życia. Dziś z całą pewnością w świadomości większości Holendrów budynki pływające różnią się od budynków tradycyjnych jedynie rodzajem fundamentów.

1fot.1, dom na wodzie,  teren portu miejskiego, Hamburg, foto: Igor Kaźmierczak

 Budowanie na wodzie kojarzące się do niedawna głównie z pojedynczymi domami jednorodzinnymi czy zamieszkałymi barkami, za sprawą postępu technologicznego wytwarzania pływających struktur fundamentowych szybko rozwinęło swój zasięg na pozostałe pola architektonicznej kreacji. Koncepcje pływających parkingów, budynków użyteczności publicznej, obiektów sportu i rekreacji czy hoteli będących w wieku XX przedmiotem utopijnych wizji japońskich metabolistów są  dziś pokazowymi budynkami miast takich jak Amsterdam, Hamburg, Berlin czy Kopenhaga, będąc jednocześnie świadectwem postępu i demokracji tych społeczeństw. Spadek znaczenia żeglugi śródlądowej, wzrastająca świadomość znaczenia urbanizacji nabrzeży miast docierająca powolnie także do Polski, czego jednym ze świadectw jest zrealizowany w 2012r. we Wrocławiu pierwszy w naszym kraju dom pływający. Obecnie po ponad roku we Wrocławiu wznoszony jest już czwarty obiekt architektoniczny pływający po rzece.  Artykuł ten jest próbą syntezy problemu budowania na wodzie w Polsce, przybliżenia z jakimi ograniczeniami i wyzwaniami formalno-prawnymi należy się zmierzyć chcąc budować na wodzie oraz ukazania doświadczeń zagranicznych na tym polu.

2fot.2, pierwszy w Polsce dom na wodzie, Wrocław, foto: Kamil Zaremba

 DEFINICJA

Pierwszym i kluczowym problemem celowo zawartym w tytule jest paradoks wynikający z nomenklatury przyjętej w obowiazujących przepisach prawa budowlanego. Do jakiej definicji zakwalifikować obiekt pełniący funkcję identyczną z budynkiem mieszkalnym, różniącym się jedynie rodzajem fundamentu, który w wypadku budynków pływających nie jest stale związany z gruntem. Wg Ustawy Prawo Budowlane z dnia 7 lipca 1994 r. nie można nazwać go budynkiem, budowlą ani też budynkiem tymczasowym. Zatem nie ma obowiązku uzyskania decyzji o pozwoleniu na budowę. Dom na wodzie nie mieści się w zakresie żadnego z wyżej wymienionych pojęć. Uwaga ta odnosi się również do ustawy z dnia 18 lipca 2001r. Prawo wodne i uregulowanego tam budownictwa wodnego.

Czynnikiem niezbędnym do zakwalifikowania obiektu pływającego do kategorii budynku jest kwestia rodzaju fundamentu łączącego budynek z gruntem, gdzie wg ww. ustawy przez budynek „należy […] rozumieć taki obiekt budowlany, który jest trwale związany z gruntem”, zaś budynki pływające są obiektami mobilnymi, zatem nie spełniają tych warunków.

LOKALIZACJA

Bardzo istotną kwestią jest również wybór samej lokalizacji dla obiektu pływającego. Jeżeli chcemy by obiekt usytuowany był na rzece lub jeziorze z naturalnym płynącym dopływem będzie nas obowiązywać Prawo wodne Ustawa z 18-07-2001 wraz z późniejszymi zmianami. W Prawie wodnym własność gruntów pokrytych wodami regulowana jest różnie w zależności od tego, czy są to grunty pokryte wodami stojącymi czy wodami płynącymi. Własność gruntów pokrytych wodami płynącymi zależy od tego, czy są to grunty w granicach linii brzegu czy poza tą granicą. Prawo wodne dotyczy tylko gruntów pokrytych wodami powierzchniowymi płynącymi. Grunty pokryte wodami stojącymi stanowią własność Skarbu Państwa i obowiązują tu regulacje Ustawy o gospodarce nieruchomościami, zaś mieniem niestanowiącym własności Skarbu Państwa – przepisy prawa materialnego, a w szczególności Kodeks cywilny. Prawo wodne definiować będzie kwestie związane z hydrotechniką, opłatami i szerokopojętym zachowaniem na wodzie. Ustalenia związane z zagospodarowaniem nabrzeża podejmowane są przez Regionalny Zarząd Gospodarki wodnej (RZGW ). Także chcąc zlokalizować budynek pływający w rejonie zabytkowym musimy się liczyć z zaleceniami i pozwoleniem Miejskiego Konserwatora Zabytków gdyż  zgodnie z ustawą z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami wymagane jest pozwolenie konserwatorskie m.in. na prowadzenie spraw związanych z wydawaniem zezwoleń i opinii na wykonanie wszelkich prac i robót przy zabytkach, zarówno nieruchomych, jak i ruchomych oraz wydawanie zezwoleń na usuwanie drzew lub krzewów z terenów nieruchomości wpisanych do rejestru zabytków.

3fot.3, pływający nabrzeże – plac miejski, Hafencity Hamburg, foto: Igor Kaźmierczak

 PRAWO DO TERENU

Chcąc w pełni korzystać z domu na wodzie powinniśmy posiadać jakieś prawo do terenu, który on zajmuje. Prawo wodne mówi, że grunty pokryte wodami można oddać, użyczać lub oddawać do użytkowania. W tym celu należy złożyć stosowny wniosek do RZGW. Za użytkowanie gruntu pobierana jest opłata roczna w wysokości  uzależnionej od wielkości zajmowanej powierzchni i stawki zawartej w rozporządzeniu Rady Ministrów w sprawie wysokości opłat rocznych za oddanie w użytkowanie gruntów pokrytych wodami, przy czym pobierane są tylko opłaty za cumowanie i związane z tym korzystanie z określonego odcinka linii brzegowej.

Sama przystań Zgodnie z art. 122 ustawy z dnia 18 lipca 2001 r. Prawo wodne, jako miejsce postojowe na nabrzeżu będzie wymagało stosownych pozwoleń w tym operatu oraz pozwolenia wodnoprawnego. Jeżeli przystań zajmuje powyżej 20m.b. długości linii brzegowej należy również sporządzić Ekspertyzę w zakresie oceny wpływu/oddziaływania na środowisko w którym należy wykazać, że wszystkie instalacje pływającego budynku znajdują się w obiegu zamkniętym.

IDEA MOBILNOŚCI

Niewątpliwie jednym z wielu atutów mieszkania w domu nie związanym na stałe z gruntem jest możliwość przemieszczania obiektu. Chcąc w pełni korzystać z  zalet architektury pływającej należy spełnić kolejne wymogi, tym razem wynikające z zapisów Ustawy o Żegludze Śródlądowej z dnia 21 grudnia 2000 r. (z późniejszymi zmianami), z których wynika, że obiekty służące do transportu osób i mienia drogą wodną śródlądową stanowią elementy tzw. taboru żeglugi śródlądowej w tym statki. W myśl ustawy taki dom pływający będzie zatem statkiem. Zgodnie z prawem każdy statek ma obowiązek wpisu do „rejestru  administracyjnegopolskich statków żeglugi śródlądowej”. Aby uzyskać wpis do rejestru obiekt powinien wcześniej uzyskać certyfikat statku za pośrednictwem jednego z trzech  urzędów – UŻŚ – Urząd Żeglugi Śródlądowej, PZŻ – Polski Związek Żeglarstwa, PZM – Polski Związek Motorowodny. W praktyce najmniej formalności i opłat wymaga certyfikat Polskiego Związku Żeglarstwa. Obiekt należy również poddawać okresowej kontroli inspektora jak również uzyskać świadectwo zdolności żeglugowej. Także niezbędne są stosowne uprawnienia do przebywania na statku czyli przy najmniej licencja żeglarza. By móc się przemieszczać trasami żeglugowymi z punktu A do B musimy uzyskać Pozwolenie na transport specjalny jednorazowy (wydawane przez Urząd Żeglugi Śródlądowej) oraz zapewnić sobie obsługę pchacza oraz kapitana. Oczywiście aby móc zamieszkać w naszym domu w nowym miejscu musimy ponowić procedurę zwiazaną z uzyskaniem wszelkich pozwoleń na korzystanie z nowego miejsca.

4fot.4, przemieszczanie domu po rzece, Wrocław, pierwszy w Polsce dom pływający. foto: Kamil Zaremba

INSTALACJE I PRZYŁĄCZA

Wszelkie niezbędne instalacje podobnie jak w przypadku budynków lokalizowanych na lądzie możemy względnie bezproblemowo zapewnić w budynku pływającym. Chcąc doprowadzać media z zewnątrz należy wystąpić do odpowiednich zarządców infrastruktury o wydanie warunków technicznych przyłączenia do sieci. Wykonanie przyłącza najczęściej należy pokryć na własny koszt, oraz uzyskać zgodę właściciela nabrzeża. Wyjątkiem mogą być przystosowane wcześniej do tego celu mariny mające przygotowane miejsca do wpięcia się do sieci.  Kiedy nie ma możliwości doprowadzenia wody, kanalizacji lub ciepła z zewnątrz możemy skorzystać z własnej instalacji zlokalizowanej w budynku na zasadzie analogicznej do budynków na lądzie. Także wykorzystywanie odnawialnych źródeł energii oraz współczesne rozwiązania energooszczędne nie stanowią tu problemu ani specjalnego wyzwania technologicznego. 

STAŁY POBYT I OBOWIĄZEK MELDUNKOWY

Kwestie meldunku reguluje ustawa z 10 kwietnia 1974 r. o ewidencji ludności i dowodach osobistych, wg której osoba posiadająca obywatelstwo polskie i przebywająca stale na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jest zobowiązana zameldować się w miejscu zamieszkania w określonej miejscowości pod oznaczonym adresem z zamiarem stałego przebywania czyli w tzw. miejscu pobytu stałego. Tutaj natrafiamy na kolejny problem związany z ustaleniem adresu, jako że adres to nic innego jak numer porządkowy budynku, który ustalany jest zgodnie z procedurą zawartą w przepisach ustawy z dnia 17 maja 1989 r. – Prawo geodezyjne i kartograficzne (tekst jednolity Dz. U. z 2010 r. Nr 193, poz. 1287 ze zm.) oraz Rozporządzeniem Ministra Administracji i Cyfryzacji z dnia 9 stycznia 2012 r. w sprawie ewidencji miejscowości, ulic i adresów, wg której „numer porządkowy ustala się z urzędu lub na wniosek zainteresowanych i zawiadamia o tych ustaleniach właścicieli nieruchomości lub inne podmioty uwidocznione w ewidencji gruntów i budynków, które tymi nieruchomościami władają”. Tutaj również napotykamy problem z brakami w nomenklaturze, gdzie definicja budynku nie obejmuje swym zakresem obiektów pływających. Zatem nie mamy na chwilę obecną formalnej  możliwości rozwiązania problemu meldunkowego dla zamieszkiwania na wodzie.

Kwestię odbioru poczty można pośrednio rozwiązać zawiadamiając Urząd Pocztowy właściwy dla lokalizacji domu na wodzie o adresie, przyporządkowując do domu pływającego umownie numer porządkowy najbliższej przyległej nieruchomości z odpowiednią adnotacją, jednak Urząd nie ma obowiązku doręczenia takiej poczty.

5fot.5. Hamburg, Elbcanal, skrzynka na listy i wejście do pływającego domu z nabrzeża, foto: Igor Kaźmierczak

KREDYT HIPOTECZNY I POLISA

Ze względu na to że, dom na wodzie nie jest nieruchomością nie jest możliwy wpis do księgi wieczystej, który jest wymagany przy zawieraniu umów kredytowych z bankami, zatem na dzień dzisiejszy nie ma takiej konstrukcji finansowej umożliwiającej uzyskanie środków na budowę domu na wodzie z kredytu hipotecznego. Podobnie ma się kwestia ubezpieczenia domu na wodzie, gdzie brak doświadczeń firm ubezpieczeniowych związanych z tego typu obiektami powoduje niemożność oszacowania ryzyka finansowego, oraz odpowiedniego zakwalifikowania obiektu do grupy ubezpieczeń.

DOŚWIADCZENIA HOLENDERSKIE

W Holandii przepisy związane ze wznoszeniem budynków pływających były do niedawna podobnie skomplikowane jak w Polsce. W Holandii obecnie znajduje się około 16 000 domów pływających będących ustanowionymi prawnie budynkami mieszkalnymi. Sytuacja prawna diametralnie się poprawiła po przyjęciu w 2009 roku nowych uchwał rządowych regulujących kwestie klasyfikacji budynków na wodzie. Zanim to nastąpiło rząd holenderski dostrzegł paradoks związany z problemem (nie)ruchomości domów na wodzie. Wiele statków i barek lokalizowanych w centrach miast było od lat unieruchomionych, pełniących wyłącznie funkcję domów, które ze względu na brak regulacji prawnych rozrastały się często z niewielkich barek po trzykondygnacyjne pałace, zaś miasto nie czerpało z tego tytułu żadnych korzyści. Pomysł opodatkowania domów na wodzie niósł za sobą konieczność weryfikacji pojęcia „nieruchomości”. W tym celu stworzono model inżynieryjny trwałego połączenia budynku pływającego z gruntem, pozwalającego na zmianę poziomu położenia obiektu w zależności od poziomu wody, przy jednoczesnym trwałym związaniu obiektu z gruntem – innymi słowy, odtąd nowo powstałe domy pływające były już nieruchomościami. Oczywiście jest szansa technicznego odłączenia budynku i przetransportowania go w inne miejsce, jednak tylko w szczególnych przypadkach. Tym samym także grunt usytuowany pod budynkiem pływającym (dno) jest gruntem będącym własnością właściciela domu na wodzie, za który jest zobowiązany płacić podatek od nieruchomości. Projekty nowego typu budynków pływających od 2009 roku są zatwierdzane wedle tych samych zasad jak budynki na lądzie, dzięki opracowaniu specjalistycznych prawnych wytycznych oraz warunków technicznych dla budynków mieszkalnych i do ich zatwierdzenia wymagane jest pozwolenie na budowę. W wielu przypadkach ustalane są lokalne warunki zabudowy dla domów na wodzie, gdzie w zależności od dzielnicy urząd lokalny ustala gabaryty, formę a także definiuje szczegółowo cechy zewnętrzne budynku, analogicznie do polskiego sposobu wydawania Decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu.

6fot.6. Hamburg, sposób trwałego związania domu pływającego z gruntem, foto: Igor Kaźmierczak

 Przykładem osiedla takich domów jednorodzinnych jest dzielnica Ijburg w Amsterdamie, dla której lokalna administracja ustaliła wysokość dwóch i pół kondygnacji, wymiary poziome 7 x 10 m oraz głębokość zanużenia do 1,5m. To pozwoliło na uzyskanie wygodnych przestronnych domów, o powierzchni użytkowej nawet do 200 m2, przy zachowaniu jednolitej skali zabudowy dzielnicy. Obecnie rozwijają się również inne formy budynków i budowli pływających. Do niedawna jedną z niedogodności zamieszkiwania na wodzie był deficyt terenów zielonych należących do domu na wodzie. Obecnie coraz popularniejsze są pływające przedogródki, a także parkingi na samochody.  Wciąż jednak dominującym typem budynków na wodzie w Holandii jest „stary model”, kwalifikujący dom na wodzie jako barka mieszkalna, ponieważ nowym prawem objęto tylko nowe inwestycje tego typu, model starszy zaś nie podlega prawu budowlanemu. Zatem w Holandii można spotkać funkcjonujące równolegle dwa rodzaje domów na wodzie. Przy czym zarówno jeden jak i drugi pozwala na stałe, zgodne z prawem  zamieszkiwanie i korzystanie z wszelkich przywilejów budynków na lądzie w tym ubezpieczenia oraz kredytowania. Barki mieszkalne choć mogą się przemieszczać mają obowiązek przypisania stałego miejsca do cumowania, te zaś wpisane jest w księdze wieczystej, zatem chcąc kupić mobliny dom na barce możemy wziąć na niego kredyt hipoteczny.

7fot.7. Amsterdam, dzielnica Ijburg, osiedle domów na wodzie, foto: Igor Kaźmierczak

HAMBURG

Hamburg w ostatnich latach intensywnie inwestuje w rozwój i zagospodarowanie swoich terenów i nabrzeży portowych widząc w nich ogromny potencjał ekonomiczny. Powstająca nowa dzielnica portowa Hafencity według międzynarodowego projektu urbanistyczno-architektonicznego IBA (Internationale Bauausstellung) jest jednym z lepszych na świecie współczesnych przykładów rozwiązań architektury i inżynierii. Wybudowane w Hamburgu w ostatniej dekadzie budynki na wodzie takie jak czterokondygnacyjny IBA Dock są odzwierciedleniem dążenia do promowania kreatywnych i nowoczesnych rozwiązań techniki. Także budowanie budynków mieszkalnych wymagało nowego podejścia do przepisów i regulacji prawnych.

8fot.8. Hamburg Hafencity, IBA Dock, 4 kondygnacyjny budynek użyteczności publicznej

 Tutaj podobnie jak w Polsce nie ma odrębnych przepisów regulujących kwestie warunków technicznych dla wznoszenia budynków na wodzie i w zależności od lokalizacji budynku przyjmuje się odpowiednie reguły. I tak w przypadku domu na wodzie zlokalizowanego w korycie rzeki u wejścia do portu obowiązują przepisy regulowane prawem wodnym i prawem niemieckiej żeglugi śródlądowej. Zupełnie innym przepisom podlegają budynki pływajace zlokalizowane na wodach kanałów miejskich. Administracja budowlana na wniosek zainteresowanych inwestorów wyznaczyła miejsca do cumowania domów na wodzie. Powołana grupa ekspertów miejskich w tym architektów i urbanistów na podstawie przygotowanych przez inwestorów koncepcji architektonicznych przygotowała decyzję o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu. W ustaleniu warunków zabudowy posiłkowano się warunkami technicznymi dla tego typu budynków w Holandii. Ustalono przedziały wymiarowe na 5m wysokości, 20m długości, szerokość na 6m, a także określono sposób zagospodarowania dachu budynku z przeznaczeniem połowy powierzchni na taras, a także określono zasady przystosowania nabrzeża. Wszystkie przyłącza mediów prowadzone są bezpośrednio z nabrzeża, zaś koszty prowadzenia przyłączy musiał pokryć każdorazowo inwestor. Tutaj podobnie jak w przypadku opisanego wcześniej „starego modelu” domów na wodzie – holenderskich barek mieszkalnych, obiekty te nie podlegają temu samemu prawu budowlanemu co budynki na lądzie, toteż nie jest wydawane pozwolenie na budowę. Domy te mają obowiązek posiadania stałego miejsca cumowania przy nabrzeżu, wzdłuż linii brzegowej, zaś grunt który dzierżawią od miasta leży jedynie w pasie linii brzegowej gdzie zlokalizowane jest ogrodzenie oraz skrzynka na listy. Prawo do cumowiska wpisane zostało w księdze wieczystej, toteż była możliwość podpisania z bankiem umowy kredytu hipotecznego.

9fot.9. Hamburg, Elbcanal, domy na wodzie wybudowane na zasadach ustalonych przez administrację miasta,  foto:Igor Kaźmierczak

WNIOSKI

Zarówno w Polsce jak i w Holandi i Niemczech istnieją osobne wykładnie prawne dla budynków oraz dla statków. Wśród wszystkich obecnych rozwiązań i proponowanych regulacji prawnych najbardziej doskonałym z punktu widzenia ujednolicenia przepisów budowlanych i własnościowych jest przedstawiony holenderski nowy model budynków mieszkalnych pływających powiązanych na stałe z gruntem, z możliwością pionowego ruchu. Wychodząc na przeciw zwiększającemu się zainteresowaniu alternatywnymi sposobami zamieszkiwania związanymi nie tylko z modą, ale przede wszystkim z wysokimi cenami gruntów w miastach, a także stopniowemu słabnieciu roli żeglugi śródlądowej w Polsce należy podjąć działania zmierzające do zrewidowania przepisów zarówno prawa wodnego jak i budowlanego.

0

pobierz pełen tekst w formacie pdf:  Paradoks budynków pływających_ik_WT02_2013
autor:
Igor Kaźmierczak,
współpraca:
Kamil Zaremba

HABITATY NA WODZIE

Żyć oznacza mieszkać. Z tłumaczenia angielskiego słowa Home możemy wyczytać, że oznacza ono zarówno budynek jak i gospodarstwo, ale również mieszkanie, schronienie i przywiązanie. Człowiek od zarania dziejów wchodząc w dorosłe życie rozpoczynał tworzenie własnego DOMU niejako materializując swój własny świat, zadając sobie pytania: jaki ma być ten dom? Decyzja o budowie własnego domu należy do najważniejszych decyzji w życiu i choć to my nadajemy kształt myślom, a przez to naszemu przyszłemu domostwu to czy mamy w tej kwestii swobodny wybór?  W praktyce okazuje się, że decydujący wpływ na obraz naszego domu jako modelu życia mają  miejsce pracy, rodzina, lokalizacja, środki materialne oraz od wieków utrwalony  i zakodowany w nas wizerunek domu. I tak oto przychodzi mi na myśl pradawny człowiek, który wiedziony odruchem Pawłowa panicznie szuka schronienia przed nękającym go deszczem, piorunami i zewsząd czyhającymi niebezpieczeństwami, który wreszcie znalazł  swój pierwszy dom – skalną grotę,  schronienie przed światem zewnętrznym, bezpieczne wnętrze budzące w nim rozmytą tęsknotę za łonem matki. Odtąd nasz praprzodek oznaczał ów pra-dom znakiem „jaskini”  informującymi innych o możliwym schronieniu. W ten sposób powstał pewien model mieszkania, który w swej psychologicznej istocie trwa do dziś jako miejsce będące stabilnym fundamentem naszego życia.

Człowiek tworząc domy zawsze tam gdzie było mu wygodnie i w sposób nie wymagający zbyt wielkich nakładów energii eksplorował głównie lądy, tworząc osiedla, miasta będące podwalinami współczesnej cywilizacji. Powszechnie w naszym społeczeństwie utrwaliło się przekonanie, że najlepszym rozwiązaniem mieszkania jest dom, najlepiej jednorodzinny o określonej formie odśrodkowej i z kawałkiem własnej zieleni. Mało kto zastanawia się dlaczego właśnie taki model jest właściwy, jakie są zasadnicze problemy mieszkania i czy rzeczywiście taki dom przewyższa inne jego  formy. Ludzie często z wygody przywiązują się do utartych stereotypów myślowych których z racji ich powszechności nie weryfikują. W tej kwestii należy uzmysłowić sobie,  że nie istnieje panaceum na najlepszy dom tak jak nie ma najlepszego sposobu na życie.

 1

W latach trzydziestych ubiegłego stulecia w trakcie rodzenia się Ruchu nowoczesnego w architekturze czołowym ośrodkiem nowej myśli mieszkaniowej mającym ogromny wkład w rozwój architektury była Holandia. Powstały tam jedne z pierwszych dużych wielorodzinnych zespołów mieszkaniowych na co wpłynęła nie tyle sytuacja ekonomiczna, rozwój techniki czy moda na nowoczesność , ale w znacznej mierze  silnie rozwinięte więzi społeczne, umiejętności współżycia i wzajemnej troski o środowisko przestrzenne. Należy podkreślić, że powodem tego była ciągła WSPÓLNA walka z żywiołem wody, zaś Holandia jako jedyne europejskie państwo zawdzięcza powiększenie swego terytorium nie walkom z sąsiadami, lecz z morzem. Obecnie aż 30% terytorium tego kraju to tereny wydarte wodzie. Problem z jakim mierzą się od zawsze Holendrzy stał się dla nich normalną rzeczywistością zaś dla wielu ludzi w tym również dla wielu Polaków jest odległą i niezrozumiałą abstrakcją,  ponieważ w świadomości człowieka wciąż panuje przekonanie że jesteśmy przystosowani do życia na lądzie, zaś środowisko nawodne nie jest naszym naturalny środowiskiem.  Na chwilę obecną w Holandii jest około 16 000 domów na wodzie co stawia ten kraj na pierwszym miejscu w rankingu państw z tą formą mieszkalnictwa. Zadając sobie pytanie dlaczego ludzie decydują się na taką formę osiedlania nie mamy wątpliwości, że nie jest to raczej nasz wolny wybór lecz konieczność. Czy na pewno?

…od początku

Sięgając wstecz dziejów mieszkalnictwa na wodzie należy rozpocząć od przekazów o Arce Noego, oraz o Madanach, ludziach zamieszkującychy mokradła Mezopotamii, w rozwidleniu życiodajnego Tygrysu i Eufratu, którzy wciąż budują domy z trzciny w tracycji mającej swój rodowód w kulturze starożytnego sumeru (trzcina) co przedstawiają płaskorzeźby sumeryjskie. W celu poskromienia Arabów Mad’an (Arabów Błotnych), Saddam Husajn kazał osuszać bagna i niszczyć roślinność napalmem. Zdaniem wielu historyków te bagna były podstawą do stworzenia opisu biblijnego Edenu. Również w czasach kultury Azteków ludność doskonale przystosowała sie do życia na wodzie, gdzie tworzyła pływające ogrody uprawne których pozostałości wciąż jeszcze można zwiedzać na jeziorze  Xochimilco w Meksyku.  W każdym z tych historycznych przykladów czynnikami decydującymi o wyborze wody jako miejsca do budowania były względy praktyczne, takie jak ochrona przed wrogami, dostępność wody i żywności, a powstała przestrzeń pływająca  zdeterminowana była warunkami kulturowymi i środowiskowymi.

2

1.

Arka Noego

3

2.

Pływające ogrody Azteków

4

3.

Dzisuejszy sposób budowania domów z czciny Arabów Błotnych

5

4.

Sumeryjskie symboliczne przedstawienie domu zbudowanego z czciny analogiczne do obecnie tworzonych domów przez Arabów Błotnych

Rewolucja przemysłowa

W XXw. przyspieszenie rozwoju gospodarczego głównie Europy i  Ameryki Północnej spowodowały znaczny wzrost zagęszczenia i urbanizacji struktur miejskich co odzwierciedliło się we wzroście cen gruntów i nieruchomości a to z kolei wywołało konieczność poszukiwania alternatywnych rozwiązań w zakresie budownictwa i architektury mieszkaniowej. Skutkiem tego było tworzenie prowizorycznych „niezdrowych” domów na wodzie, na które często adaptowane były stare statki i barki.

6

Ekspresja indywidualizmu…

Lata 60te i 70te XXw. to dla domów na wodzie  czas decydujących zmian w postrzeganiu na płaszczyżnie architektury mieszkaniowej. Posiadanie domu na wodzie było manifestem wolności wśród społeczności hipisowskich w takich miastach jak Sausalito (Kalifornia), czy San Francisco oraz Vancouver, gdzie początkowo osiedla funkcjonowały nielegalnie potem zaś stopniowo były udoskonalane i legalizowane i po dziś dzień są wciąż rozbudowywane w oparciu o plany miejscowe. Holenderska tzw. stara szkoła budownictwa na wodzie w tym okresie również kształtowała się w jako wypadkowa panującej „wolnej” obyczajowości, zaś zakładane wygodne choć wciąż prowizoryczne domy na wodzie powoli nabierały bardziej cywilizowanego charakteru. Zjawisko habituacji mieszkańców na wodzie i wcielenia budownictwa pływającego w ogół przyjętych norm społecznych wydaje się być naturalną koncekwencją trwającego i utrwalanego od lat w tradycji kultury zjawiska. Wciąż jednak pływająca architektura leży daleko poza głównym nurtem rozwoju budownictwa i jest raczej zagadnieniem niszowym. Powody tego stanu rzeczy są różne w różnych krajach, np. w Holandii, i Stanach Zjednoczonych od dawna funkcjonują przepisy budowlane i planistyczne regulujące zasady budowania na wodzie ale budowanie jest droższe niż na lądzie, zaś w krajach Europy Wschodniej temat architektury na wodzie praktycznie i formalnie wciąż nie istnieje. W obu przypadkach mamy do czynienia z sytuacją, gdzie mieszkanie  w domu na wodzie jest mozliwe, natomiast posiadanie takiego budynku równoznacze jest z większym nakładem finansowym niż w przypadku tradycyjnego domu na lądzie. Pomimo tego iż w wypadku mieszkania na wodzie odchodzą znaczne koszty związane z kupnem działki to jednak ten rodzaj budownictwa wciąż odbywa się na zbyt małą skalę, by było to bardziej opłacalne co za tym idzie jest bardziej luksusem niż równoprawną alternatywą.

Nowoczesny luksus

Architektura pływająca przekroczyła próg podstawowych potrzeb ludzkich i stała się modnym i wygodnym sposobem zamieszkiwania. Wzrastający popyt oraz wysokie ceny działek w centrach miast w myśl zasady „potrzeba matką wynalazków” powodują nie obserwowane dotąd przyspieszenie w procesie doskonalenia technologii wznoszenia domów na wodzie. Miasta takie jak Amsterdam, Hamburg, Berlin z powodzeniem opracowują i wprowadzaja nowe plany miejscowe, zakładające polepszenie warunków mieszkaniowych istniejących osiedli na wodzie, oraz budowanie nowych samowystarczalnych zintegrowanych struktur mieszkalnych o cechach „dobrego habitatu”. Budowane fabryki domów na wodzie w specjalnie przystosowanych w tym celu tzw. „suchych dokach” lokalozowanych poza miastem znacznie obniżają koszty produkcji i transportu. Domy na wodzie różnią się od domów tradycyjnych jedynie konstrukcją fundamentu, ktorego wykonanie możliwe jest tylko w przystosowanych do tego basenach portowych, z których to następnie dom odholowywany jest rzeką lub kanałem do miejsca cumowania – na działkę inwestowa.

 7

Postęp

Krokiem technologicznym na przód okazały się badania i patenty nad stworzeniem stabilnych fundamentów pływających, które umozliwiają budowanie znacznie większych i wyższych budynków niż jak w przypadku pierwszych domów na wodzie, których wysokośc nie przekraczała zwykle jednej kondygnacji nad wodą. Obecnie niedawno uchwalony plan zagospodarowania osiedla Ijbourg w Holandii określił nowe maksymalne gabaryty domów na wodzie i ustalił wymiary podstawy domów na 10x7m przy zanurzeniu max. 1,5 i wysokości budynku do 2,5kondygnacji (jedna kondygnacja „sutereny” pomieszczona jest w części żelbetowego pływaka. Paradoksalnie chcąc poprawić i ujednolicić architekturę stworzono model budynku o bardzo niestabilnym fundamencie. Wysoko położony środek ciężkości budynku przy stosunkowo niewielkiej podstawie sprawia że budynek kołysze się kiedy podczas jego normalnego użytkowania. Te doświadczenia zaprowadziły holendrów do stworzenia systemu połaczonych ze sobą i bardzo stabilnych platform wypełniponych nie jak do tej pory powszechnie stosowanym kompozytem styropianu betonu i stali zbrojeniowej zaś „aerobetonem”.  Nowy patent koncernu Dutch Docklands to materiał lżejszy od wody (400g/litr), choć wciąż doskonalony i stosunkowo drogi ma w sobie wielki potencjał, który w niedalekiej przyszłosci pozwoli na budowanie struktur miejskich nie tylko w skali pojedyńczych budynków, ale rownież w skali urbanistycznej.

 8

Przyszłość nie jest science-fiction

Koniec pierwszej dekady XXI w. oraz okres hossy przed kryzysem gospodarczym na świecie obfitował w smiałe wizje pływających budowli począwszy od „utopijnych” miast podwodnych po śmiałe koncepcje architektoniczne mające zakończyć się pomnikowymi realizacjami jak np.: 100 – m, 25 kondygnacyjna wieża hotelu w Dubaiu, z pływającym fundamentem zanurzonym jedynie 11m poniżej poziomu lustra wody.

9

Projekt wykonało holenderskie biuro architektoniczne Waterstudio, wraz z Dutch Docklands. Projekt byłby być może realizowany gdyby nie krach gospodarczy i zwiazane z nim ogromne zadłużenie Dubaiu. Do niedawna architektura pływająca zarezerwowana niejako tylko do budownictwa mieszkaniowego teraz obecna jest w każdej dziedzinie oraz funkcji architektury, poczawszy od niedużych pojedyńczych obiektów mieszkalnych po wysokościowe budynki hotelowe czy budynki-wyspy, wielofunkcyjne pływające parki rozrywki i rekreacji takie jak Meramaid 2.0 projektu JDS.

a

Również rosnąca debata nad skutkami ocieplenia klimatu powoduje wykraczanie myśli architektonicznej w coraz bardziej śmiałe rejony architektonicznych wizji, które choc teraz wydają się wciąż bardzo odległe w przyszłosci mogą stac się sensownym remedium na ginące miasta. Firma Arup Biomimetics w 2010 roku zaproponowała na konferencji „Now-When Australian Urbanism poswięconej migracji ludności australijskiej projekt pływającego samowystarczalnego miasta.

b

Inne pomysły zwiazane są z ekspansją urbanistyczną wielkich aglomeracji i dotyczą „wymiany miejsc” na zasadach, w których funkcje wolne od zabudowy (parki, rekreacja) są „przenoszone na wodę”, zaś w ich miejscach kontynuowana jest miejska zabudowa. Ma to związek z deficytem wolnej przestrzeni pod zabudowę oraz z potencjałem ekonomicznym niewykorzystanych miejsc. Należy przy tym podkreślić, że tego typu działania muszą być przeprowadzane ze szczególną troską o środowisko, ponieważ takie zielone wyspy w centrach duzych aglomeracji są często siedliskiem wielu zagrożonych gatunków roślin i zwierząt oraz częścią miejskiego ekosystemu mającego wpływa na życie jego mieszkańców.

c

Również architektura mieszkaniowa doczekała się szerokozakrojonych planów stworzenia osiedla opartego o zasady i wytyczne zrownoważonego rozwoju. „New Water Project” pływające osiedle mieszkalne usytuowane na terenach polderów zalewowych w południowej Holandii to pomysł na efektywniejsze wykorzystanie nieużywanych i nieuzytkowych polderów. Holandia w XIXw stworzyła sieć zabezpieczeń przeciwpowodziowych w postaci ochrony polderowej. Te ogromnych rozmiarów przestrzenie zalewowe nie były wykorzystywane od 1870r. Problemy z osuszaniem terenów i niemożność upraw na zasolonej ziemi oraz wznoszenia nowych budynkow podsunąła holendrom pomysł na wypełnienie ich wodą i zagospodarowanie ich na cele osiedli pływających. Projekt wykonany w pracowni Koena Olthius’a Waterstudio z Amsterdamu łaczy w sobie wszystkie cechy zrównoważonego rozwoju. Osiedle składa się z 60 luksusowych apartamentów mieszkalnych o powierzchniach od 45 do 200m2, mieszkańcy mają do dyspozycji podwodny parking oraz część wspólną – rekreacyjną wewnątrz otwartego dziedzińca. Bryła budynku zaprojektowana jest tak by mieszkancy ciesząc sie intymnościa nie zaglądali sobie wzajemnie do mieszkań. Wysokość kondygnacji brutto wynosi 4m, zaś konstrukcja budynku wykonana jest z lekkiego szkieletu stalowego (ściany) zaś stropy w konstrukcji drewnianej.

d

f

Przyszłość zrównoważona

W każdej nowopowstałej gałęzi nauki  i przemysłu potrzeba czasu i doświadczeń by móc prognozyować jakie nowe możliwości i skutki przyniosą zmiany. W chwili obecnej świadomość potrzeb, braków i problemów związanych z szerokopojętym budownictwem na wodzie wymaga od nas ostrożnego a zarazem zrównoważonego działania, mającego na celu wytyczenie bezpiecznych kierunków rozwoju wciąż jeszcze niszowego zagadnienia architektury pływającej, zarówno na płaszczyźnie społecznej, użytkowej, ekologicznej i ekonomicznej. Każdy z tych akwenów zrównoważonego rozwoju, na ktory wkraczamy z niezbadaną obietnicą powinien być wypełniany w sposób kontrolowany.                                                                                                                                                                               Koncepcja zrównoważonego budownictwa zaczęła się rodzić w USA podczas kryzysu naftowego lat 70 oraz równolegle narastających obaw związanych z zanieczyszczeniem środowiska naturalnego.  „Od kołyski po kołyskę” z ang. „Cradle to cradle” –  tak zatytułowali swoją książkę-manifest  w 2002r.  William McDonough i Michael Braungart, którzy określili w niej model holistycznego podejścia do projektowania systemów w aspektach ekonomii, pzemysłu i społeczeństwa. W tym ujęciu najpełniej i w skrócie zawiera się definicja „zrównoważonego rozwoju”. W roku 2006 Al Gore publikuje w ramach swojej kampanii wyborczej dokument filmowy “An Inconvenient Truth”, w którym alarmuje o konsekwencjach nadchodzących zmian klimatycznych. Od tego czasu niemal każdy obywatel świata mający wpływ na szerokopojęte środowisko  powinien poczuwać się do odpowiedzialności, by działalność jego była zgodna z zasadami „zrównoważonego rozwoju”.  W ostatnich latach obreserwujemy wzrost tego pojęcia do rangi hiperzrównoważonego rozwoju, co jest nadużyciem i marketingową etykietą i narzędziem w rękach PR-owców.  Dziś wiele produktów jak i materiałow by się dobrze sprzedawały opisywane są hasłami  zielone,eko, energooszczędne, odnawialne, etc., jednak wytwory ludzkiej działalności prawdziwie przyjaznye środowisku to nadal kropla w morzu produktów mniej lub bardziej szkodliwych w rozumieniu zrównoważonego rozwoju.

Odpowiedzenie na pytanie co tak naprawdę znaczy rozwój zrównoważony w architekturze nastręcza wielu problemów nawet profesjonalistom, ponieważ nie jest jednoznaczne czy budowanie zrównoważone to tworzenie budynków zużywających niewiele energii, czy też budowanie z materiałów lokalnych czy też łatwo odnawialnych, oraz co jest bardziej użyteczne, ekonomiczne trwałe czy wygodne. Nie mamy wątpliwości natomiast co zostało potwierdzone, że sektor budownictwa w Unii Europejskiej wytwarza 10% unijnego PKB, zatrudniając przy tym 7% unijnej siły roboczej. Europejskie budynki zużywają aż 42% energii i produkują 35% gazów cieplarnianych przypadających na całą Unię. Ponad 50% materiałów wydobywanych z ziemi (po przetworzeniu) jest wykorzystywanych w sektorze budowlanym. Budynki rządowe i użyteczności publicznej w Anglii i Walii rocznie emitują 11 milionów ton dwutlenku węgla, czyli więcej niż cała Kenia, zaś ludzie spędzaja w budynkach 80% swojego czasu. Wobec powyższego nie bez znaczenia pozostaje fakt że Komisja Europejska zaliczyła „zrównoważone budownictwo” to tzw. Sektorów wiodących, czyli tych które mają kluczowe znaczenie dla rozwoju gospodarki nowoczesnej Europy. Pomimo rosnącego zainteresowania oraz wprowadzania różnego rodzaju systemów oceny i certyfikowania nowoprojektowanych budynków (LEED, BREEM, DGMB, HK-BEAMetc.) wciąż niedocenianiany jest czynnik elastyczności budynków(flexibility) dla  zrównoważonego rozwoju. Znana dwustronna zasada mówiąca, że budynki zrównoważone to te które mają długą żywotnosć  oraz odwrotnie długa żywotność budynków możliwa jest dzięki ich zrównoważeniu dobrze wpisuje się w sens niniejszej debaty oraz stanowi jeden z jej fundamentów.

SUBURBIA i PRZYPADEK LEVITTOWN

Levittown-New-York

GENEZA

Po drugiej wojnie światowej amerykańscy żołnierze wracający z wojny wkroczyli w środek kryzysu mieszkaniowego. Problemem była dostępność niedrogich mieszkań dla młodych rodzin. Kryzys budownictwa spowodowany wprowadzeniem embarga na niektóre surowce w tym te wykorzystywane do tej pory w przemyśle budowlanym powodował wysokie ceny mieszkań, zaś mieszkania w miastach były za drogie dla klasy średniozamożnej w tym większości powracających do kraju po wojnie żołnierzy.

POCZĄTKI

Firma Levitt&Sons rozpoczęła swą działalność przed drugą wojna światową. Założona przez Abrahama Levitta budowała na początku swojej działalności domy na wynajem w regionie Long Island głównie dla społeczności klasy średniozamożnej. Jednak interes Levittów zatrzymał się podczas II wojny światowej ze względu na wprowadzenie embarga na niektóre materiały do budowy domów. William Lewitt, syn Abrahama służył podczas wojny w marynarce wojennej, gdzie spotkał się z technologią i systemem wznoszenia budynków prefabrykowanych dla potrzeb wojskowych. Zdobyte doświadczenie wykorzystał tuż po wojnie podczas amerykańskiego boomu budowlanego, kiedy to przekonał ojca i brata do stworzenia typowego budynku, będącego ofertą dla nadchodzących potrzeb społecznych, dostępnego na każdą kieszeń, łatwego w produkcji i wznoszeniu. Po zakupie nieużytków rolnych na obżeżach LongIsland postanowili wybudować pierwsze osiedle typowych domów na wynajem.

Ulotka

Firma Levit&Sons  stała się symbolem zmian i rozwoju amerykańskiego przedmieścia poprzez zastosowanie nowatorskich rozwiązań masowej produkcji domów jednorodzinnych, budowanych za względnie niską cenę poniżej 10 000 dolarów. Budynki te bardzo szybko rozpowszechniły się w całym kraju. Podczas gdy Alfred Levitt – architekt, sam nie wymyślił modelu tzw. „osiedli przystępnych domów w bliskiej odległości  od głównych obszarów zatrudnienia”, jego innowacje w dostarczaniu tanich mieszkań spopularyzowały ten rodzaj osiedli mieszkaniowych po II wojnie światowej.  Jego spuścizna jest krytykowana za długofalowe skutki urbanizacji podmiejskich terenów rolniczych i niekontrolowany rozrost miast i suburbanizacji, zaś sam Levitt nazywany jest dziś „Królem Suburbii” oraz „wynalazcą przedmieścia.”

Levitt zrób to sam

W szczycie rozwoju modelowego domu typu „Levittowner’’, budynki te stawiane były w Stanach Zjednoczonych  ze średnią częstotliwością co 16 minut, zaś sam proces masowej produkcji porównywany był często z sukcesem masowej produkcji samochodów odniesionym przez Henrego Forda.

wyposażenie

Brat Williama, Alfred był architektem, który zaprojektował budynek parterowy z niewykończoną attyką, którą można było zabudować w razie potrzeby kolejną kondygnacją. Prędkość, wydajność i opłacalność budowy stały się przyczyną sukcesu i odpowiedzią na powojenny deficyt mieszkaniowy głównie dla młodych rodzin weteranów wojennych. Możliwość zapewnienia im posiadania własnego wolno stojącego domu z ogrodem pozostawała w tych czasach jedynie w sferze marzeń, których spełnienie obiecywał nowy system Levittów.

AMERICAN DREAM

american-dream

Staliśmy się moblini. Jesteśmy nowocześni. Dojeżdżamy z pracy do domu samochodem od Forda.

Nowe metody produkcji domów „z drewna i gwoździ” pozwalały na prefabrykację nawet 30 domów w ciągu jednego dnia. Pierwsza inwestycja „wypoczynkowego osiedla” zakładała szybką budowę 2000 domów na wynajem. Inwestycja „Levittown” dobiegła końca 7 maja 1947 roku i w ten sam dzień wynajętych zostało ponad tysiąc nieruchomości. Sukces ten poprowadził Levittów do rozszerzenia oferty do 4000 domów oraz kilku budynków publicznych w tym szkołę i budynek poczty. Wraz ze wsparciem programu rządowego FHA(Federal Housing Association) i wprowadzeniu kredytów hipotecznych na 30 lat bez własnej wpłaty  i ratą w tej samej wysokości co opłata za wynajem, firma szybko przekształciła się z firmy wynajmującej na firmę sprzedającą.

Kolejka po Dom

kolejki ustawiające się przy biurze dewelopera po zakup domu

Plan Levitton zakladał podział na tzw.: „MasterBlocks” które projektowane były w ukladach zblizonych do prostokąta. Każdy „Master Block” zawierał w sobie od 3 – 5 „sekcji”, w których mieściło sie od 300 do 500 wolnostojących domów jednorodzinnych. Kliknij: http://levittowners.com/Flashgalleries/aerial/aerial_slideshow.html

MasterPlan Block

Levittown zostało zaprojektowane by zapewnić dużą ilość lokali mieszkalnych w czasie zwiększonego zapotrzebowania na mieszkania w przystępnej cenie. Rozwój amerykańskiego przedmieścia stał się symbolem „amerykańskiego snu” dla tysięcy rodzin marzących o własnym domu z kawałkiem ziemi.

SKUTKI UBOCZNE

Niestety Levittown stało się również symbolem segregacji rasowej za sprawą tworzenia „enklaw białych”, w których zawiązały się lokalne oddziały Ku Klux Klanu. Przyczyniło się do tego głównie popularne przyzwolenie rządowe dla ruchów rasistowskich. Rządowe FHA wspierało kredytowo tylko przedstawicieli „rasy kaukaskiej”, skutecznie uniemożliwiając afroamerykanom zarówno wynajęcie jak i kupno domu na kredyt.

Sam Levitt jako Żyd, przekonywał że jego firma jest bezstronna i nie wspiera ruchu rasistowskiego, a dzialania firmy nastawione są na zysk, dlatego postawa firmy jest tylko odpowiedzią na popyt mieszkań w „niemieszanych” osiedlach. Piętno tamtych lat widoczne jest jeszcze w czasach obecnych, kiedy ostatnie spisy ludnosci pokazują, że nawet dziś w Levittown afroamerykanie to zaledwie niewielki odsetek.

Szybko po sukcesie komercyjnym pierwszego przedmiejskiego osiedla, w roku 1949 postępująca w krótkim czasie suburbanizacja zaczęła ujawniać pierwsze problemy związane z „niekontrolowanym rozlewaniem” się przedmiejskich osiedli. Problemy wynikające z nienadążaniem przesuwania granic administracyjnych powodowały komplikacje w obsłudze osiedli wykraczających poza granice administracyjne miast, a także problemy z finansowaniem inwestycji publicznych takich jak szkoły, urzędy, czy także infrastruktura drogowa i wodnokanalizacyjna co przełożyło się na spadek popularności tego typu zabudowy.

Ponownie firma Lewitt chcąc wyjśc na przeciw problemowi przygotowała nowy projekt „dostępnego rancza”. Nowe budynki były nie tylko większe ale i tańsze niż poprzednie. Wznoszone na prefabrykowanej płycie żelbetowej o wymiarach 9.8×7.6m były bardziej nowoczesne i były dostępne jedynie w ofercie sprzedaży, za sumę 7,990$. W projekcie przewidziano także jak w poprzednich wersjach attykę umozliwiajaca nadbudowę, jednak nie przewidziano garażu, powiększając tym samym część mieszkalną. Budynki były też wyposażane w instalację ogrzewczą wykorzystującą promienniki rurowe. 5 modeli nowych budynków różniło się jedynie detalami takimi jak kolor czy rozmieszczenie okien. Ponownie popyt był tak wysoki, że by usprawnić sprzedaż banki wprowadziły procedury umożliwiające zakup domu na kredyt w ciągu trzech minut od wyboru modelu.

Model nowego budynku rok później został poszerzony o dodatkową wiatę dla samochodu i wbudowany telewizor.

Domy Levittown

levittown-plan

Model Levittown jest powszechnie uznanym amerykańskim symbolem „nowego stylu życia”, „amerykańskim osiedlem sympatycznej społeczności” który był znakiem czasu kończącej się już epoki.

Spoglądając dziś na dane demograficzne dotyczące populacji zamieszkującej Levittown możemy zauważyć, że po 30 latach od powstania pierwszego budynku 15% ludności osiedla wyprowadziła się. Przyczyn tego możemy szukać przede wszystkim w złym stanie technicznym budynków, które ze względu na swą niską cenę budowane były z drewna oraz słabej jakości materiałów wykończeniowych i izolacyjnych. Dziś 54 tysięczne Levittown nie przypomina już jednorodnego architektonicznie miasteczka. Budynki przez lata rozbudowywane metodą gospodarczą przypominają zlepek przypadkowych form, materiałów i kolorów, których wysokość rzadko sięga powyżej dwóch kondygnacji.  Brak w krajobrazie terenów oddzielających osiedla oraz monotonna struktura rozlanych po horyzont domów i ulic przypomina dziś bardziej ogródki działkowe niż dawne tzw. „amerykańskie dobre sąsiedztwo”  służące za przykład w opisywaniu modelowych relacji sąsiedzkich jako „bardzo ważnych funkcji żywotnych” . (Christopher Alexander, Język Wzorców). Nadmierna homogeniczność, sztuczność, urbanistyczna i architektoniczna obojętność czy rasowa wyłączność  dopełnia mityczny obraz Levittown.

teraz